Sandecja Nowy Sącz remisuje z Lechem Poznań

Sandecja Nowy Sącz remisuje z Lechem Poznań
Sandecja Nowy Sącz remisuje z Lechem Poznań

Pierwszy mecz Sandecji w LOTTO Ekstraklasie zakończył się remisem 0-0 z Lechem Poznań. Tym samym zespół z Nowego Sącza wywalczył pierwsze punkty. Bohaterem wczorajszego spotkania bez wątpienia był bramkarz Sandecji Michał Gliwa.

Jak podaje portal sandecja.com.pl już na początku spotkania zespół Sandecji przeprowadził ładną trójkową akcję, która niestety po podaniu Danka do Koleva zakończyła się spalonym. W 12. minucie w polu karnym podopiecznych trenera Mroczkowskiego upadł Kostevych, lecz sędzie Paweł Gil nie podyktował rzutu karnego.

Dwie minuty później w doskonałej sytuacji do zdobycia gola znalazł się Nicki Bille Nielsen. Jednak piłka po jego strzale poleciała obok słupka bramki Sandecji. W kolejnej akcji były bramkarz m.in. Polonii Warszawa popisał się fantastyczną interwencją – obronił bardzo mocne uderzenie Majewskiego.

Piłkarze Sandecji pierwszą groźną akcję przeprowadzili na piętnaście minut przed końcem pierwszej połowy. – Na dośrodkowanie w pole karne zdecydował się Kolev. Tam strzał oddał Danek, ale nieczysto trafił w piłkę i ta poleciała obok bramki Lecha. W 39. minucie po raz kolejny swoimi umiejętnościami popisał się Gliwa. Tym razem nie dał się zaskoczyć Gajosowi, który oddał kąśliwy strzał z rzutu wolnego. Jeszcze przed przerwą zarówno jedni, jak i drudzy mogli wyjść na prowadzenie. Najpierw Kolev mając przed sobą pustą bramkę nie trafił w nią, a potem Gliwa intuicyjnie obronił strzał Majewskigo, który uderzał z pięciu metrów – relacjonuje sandecja.com.pl.

Po rozpoczęciu drugiej połowy prowadzenie dla Lecha Poznań mógł wywalczyć Situm, jednak niecelne uderzenie posłało piłkę ponad bramką Sandecji. Kolejne groźne akcje gospodarzy zablokowali Gliwa i Szufryn. W 68. minucie znów było niebezpiecznie pod bramką zawodników z Nowego Sącza, na szczęście Radut oddał techniczny, aczkolwiek niecelny strzał.

Emocjonującą końcówkę drugiej połowy po złym wykonaniu rzutu rożnego Cetnarskiego zapewnił Gytkajer oddając strzał z 11. metrów, lecz znów na drodze do szczęścia klubu z Poznania stanął niezawodny Gliwa.

Lech Poznań – Sandecja Nowy Sącz 0-0

– Wierzę w ten zespół, trenera i szkoleniowców. Nasi piłkarze pokazai waleczność i opanowanie. Tak zwana „zimna głowa” i nowosądecka duma pozwoliły im na osiągnięcie tego sukcesu. Remis w pierwszym meczu LOTTO Ekstraklasy rozegrany z Lechem Poznań to dla nas prawdziwe, historyczne zwycięsto. Zdobyty przez piłkarzy Snadecji jeden punkt jest potwierdzeniem, że nie bez powodu znaleźliśmy się w rozgrywkach ekstraklasy – komentuje wynik meczu prezydent Ryszard Nowak.

Żółte kartki: Emir Dilaver – Aleksander Kolev, Tomasz Brzyski.

Lech Poznań: Jasmin Burić – Robert Gumny, Emir Dilaver, Lasse Nielsen, Volodymyr Kostevych – Maciej Makuszewski, Maciej Gajos, Abdul Aziz Tetteh, Radosław Majewski (64′ Mihai Radut), Mario Situm (83′ Christian Gytkjaer) – Nicki Bille Nielsen (69′ Deniss Rakels).

Sandecja Nowy Sącz: Michał Gliwa – Lukas Kubań, Dawid Szufryn, Michal Piter-Bućko, Tomasz Brzyski – Adrian Danek (80′ Jonatan Straus), Grzegorz Baran, Wojciech Trochim, Mateusz Cetnarski, Bartłomiej Dudzic (64′ Filip Piszczek) – Aleksander Kolev (55′ Maciej Korzym).

W trakcie meczu, który obejrzało 18 667 widzów sędziował: Paweł Gil z Lublina.

źródło: www.nowysacz.pl